Ostatnie wpisy

Mori Lee
de Soie - sklep internetowy
CONTRA-zespół muzyczny z WIDEO i FOTO

Powrót

Małżeństwo w starożytnym Rzymie

2010-02-18 10:40:41

Współcześnie pojmowane małżeństwo wygląda zupełnie inaczej niż to z czasów starożytnych. Dzisiaj, decydując się na związek małżeński, przede wszystkim kierujemy się uczuciem oraz potrzebą wzajemnego wsparcia. Kiedyś jednak, w antycznej Grecji i Rzymie, pobierano się głównie z obowiązku, który musiał wypełnić każdy obywatel.

 
Na temat małżeństw starożytnych Greków już pisaliśmy, dlatego tym razem przyjrzymy się Rzymianom. Głównym powodem, dla którego dochodziło do zaślubin kobiety z mężczyzną było wydanie na świat pełnoprawnych obywateli. Dlatego też, zawarcie związku małżeńskiego było uważane jako umowa prokreacyjna. O tym kto z kim, decydowali ojcowie rodzin, kierując się możliwością wzbogacenia się oraz podniesienia prestiżu społecznego.
 
W starożytnym Rzymie znane były dwa rodzaje małżeństw. Pierwsze z nich to sine conventione in manum, w którym kobieta, stając się mężatką nadal była zależna od swojego ojca – nie przechodziła pod władzę męża. Oznaczało to, że nie traciła prawa do dziedziczenia oraz związku ze swoją rodziną. Conventio in manum było jego przeciwieństwem, gdzie żona całkowicie była pod władzą męża.
 
Jeśli chodzi o wiek, w którym można było zawierać związki małżeńskie, to był on bardzo niski. U dziewcząt wynosił 12 lat, zaś u chłopców – 14. Ceremonię zaślubin poprzedzały zaręczyny, w czasie których przyszła Para Młoda składała sobie przysięgę. Po tym obrzędzie stawali się dla siebie przyrzeczoną i przyrzeczonym (czyli narzeczoną i narzeczonym). Następnie kobieta otrzymywała od mężczyzny monetę lub żelazny pierścień, co symbolizowało zawarcie przez rodziców kontraktu. Zaręczyny zawsze odbywały się w godzinach rannych, zaś przyjęcie urządzano wieczorem. Wtedy zbierali się przyjaciele obu rodzin, którzy przynosili prezenty dla narzeczonej.
 
Sam ślub nie wyróżniał się niczym szczególnym. W obecności świadków przyrzeczeni podawali sobie ręce, wyrażając zgodę na zawarcie małżeństwa, po czym proszono bogów o błogosławieństwo. Kolejny rytuał wiązał się z pierwszą gwiazdką. Kiedy pojawiła się na niebie, był to znak dla Panny Młodej, że powinna opuścić ucztę i udać się do domu Pana Młodego. Tam witał ją świeżo poślubiony małżonek, dając w ofierze ogień i wodę. Wtedy żona wypowiadała takie słowa: "Ubi tu Gaius, ibi ego Gaia" ("Gdzie ty Gajus, tam ja Gaja").
 
Noc poślubna także przebiegała według określonych schematów. Pierwsze zbliżenie seksualne młodych małżonków odbywało się w obecności świadków, wśród których znajdowali się przyjaciele Pana Młodego. Posiadali oni swoistego rodzaju przywilej – pierwszeństwo w kontaktach intymnych z nową żoną kolegi.
 
Życie małżeńskie w Rzymie nie należało do łatwych. Żony często były bite – szacunek okazywano im jedynie wtedy, gdy miały wysoko postawionych ojców lub gdy wniosły do domu wysoki posag. Można powiedzieć, że żony były traktowane przez mężów jak niewolnice, z tą różnicą, że mogły w dowolnej chwili się rozwieść, ponieważ umowa małżeńska jako taka nie istniała. Jednakże, kobiety miały również pewne przywileje. Mogły na przykład zażądać od męża zapłaty za sam fakt, że zgodziły się na ślub.
 
Jednym z obowiązków żony wobec męża było zachowanie wierności. Zdrada oznaczała dla Rzymianina potępienie oraz narażenie na pośmiewisko. Kochanka żony również spotykała kara – mógł on być polany moczem służby lub nawet wykastrowany. Mężowie natomiast, za zdradę nie byli w ogóle karani. Niewierność stała się powszechnym zjawiskiem zwłaszcza po zakończeniu walk gladiatorów i wyścigów rydwanów. Wtedy odbywały się istne pielgrzymki do domów publicznych, gdzie zarówno chłopcy, jak i dziadkowie, mogli zaznać rozkoszy.
 
Takie praktyki wiązały się z tzw. podwójną moralnością małżeńską, która sprowadzała się do tego, że Rzymianie mieli dużą swobodę, jeśli chodzi o korzystanie z usług prostytutek. Za to kobiety w kwestiach seksualnych nie miały żadnych praw. Za cudzołóstwo groziła im nawet kara śmierci – a kiedy mężczyzna został przyłapany na zdradzie, żona nie miała prawa nawet nic powiedzieć.
 
Jeśli chodzi o rozwód, tutaj również obowiązywały pewne regulacje. Mężczyzna mógł się rozwieść, gdy jego żona dopuściła się cudzołóstwa, dokonała aborcji, a nawet w przypadku kradzieży kluczy do piwniczki z winem! Za czasów rządów cesarza Augusta weszła w życie ustawa, mówiąca, że mąż, który nie rozwiódł się z żoną w przypadku jej zdrady – jest stręczycielem. W praktyce oznaczało to, że mąż miał obowiązek wziąć z kobietą rozwód.
 
Jednakże, przyłapanie na zdradzie nie było takie proste – niewierne żony potrafiły skutecznie się kamuflować. Dlatego wymyślono zawód specjalnego detektywa, którego zadaniem było wykrywanie zdrad małżeńskich. W ich role najczęściej wcielali się niewolnicy wynajmowani przez gospodarza domu. Tutaj często dochodziło do koloryzowania rzeczywistości – nawet jeśli zdrada nie miała miejsca, rozpowszechniano informacje o domniemanej niewierności. W obliczu takiej sytuacji, mężczyźni nie mieli wyboru i musieli występować o rozwód.
 
Całkowicie inaczej wyglądała kwestia zdrady u mężczyzn. Ich seksualne życie pozamałżeńskie było powszechnie akceptowane i za kontakty z kobietami lekkich obyczajów żony nie mogły zażądać rozwodu. Inaczej było, gdy żonaty mężczyzna romansował z zamężną kobietą. Wtedy dochodziło do konfliktu interesów obydwu mężczyzn.
 
Jak możemy zauważyć, życie małżeńskie starożytnych Rzymian odbiegało od współczesnego. Dzisiaj przede wszystkim lansuje się hasło równouprawnienia – i to we wszystkich sferach życia społecznego. Kobiety nie są uprzedmiotowiane i posiadają takie same prawa jak mężczyźni.
 
 
Zabacz również:

 





Dodaj komentarz

(Email nie będzie opublikowany)


Do góry
Copyright © 2014 Arfa s.c.       O nas | Kontakt